Dlaczego system kar i nagród na wiele dzieci po prostu „nie działa”?

Dlaczego system kar i nagród na wiele dzieci po prostu „nie działa”?

dziecko_kara_nagroda

dziecko_kara_nagroda

Każdy, kto ma więcej niż jedno dziecko doskonale wie, że dzieci są po prostu RÓŻNE.  Niektóre są “łatwiejsze” w wychowaniu, “grzeczne i posłuszne”, inne swoim zachowaniem doprowadzają rodziców do granic wytrzymałości…

Istnieje szereg sprawdzonych narzędzi wychowawczych, które warto wypróbować.  Jest spora szansa, że na niektóre dzieci te metody skutecznie podziałają.  Dzięki temu będą mogły skorygować swoje zachowanie, zgodnie z oczekiwaniami środowiska, w jakim żyją.

Metody, które “działają” na większość dzieci:

  1. Zauważanie i chwalenie dobrego zachowania dziecka, ignorowanie zachowań niepożądanych.
  2. Wydawanie dziecku prostych poleceń , np: “Chcę, abyś/ Nie chcę abyś…” + konkretna informacja.
  3. Uczenie dziecka jasnych i przejrzystych zasad, jakie obowiązują w domu, szkole (WOLNO/ NIE WOLNO).
  4. Rozwijanie w dziecku świadomości, że rodzice nie będą ustępować mu w każdej sytuacji (tzw. konsekwencja).
  5. Stosowanie systemów śledzących postępy dziecka (punkty, naklejki,uśmiechnięte buźki).
  6. Stosowanie nagród (kieszonkowe, bajki, zabawy) oraz kar czyli tzw. “KONSEKWENCJI” (odizolowanie, utrata przywilejów, szlaban).

Powyższe metody sprawdzają się w przypadku wielu rodzin.  Bywa jednak, że nie dają żadnych efektów albo przynoszą odwrotny skutek – rodzice obserwują dramatyczne nasilenie zachowań niepożądanych.

Dlaczego, na dzieci sprawiające trudności wychowawcze, kary i nagrody działają jak płachta na byka?

Kij i marchewka.  Wiele osób wierzy, że dzięki nim, z “łobuza” zrobi się “superbohatera”…. Starsze pokolenia uznawały jedynie kij.  Młodzi ludzie wybierają częściej marchewkę. A niektóre dzieci jak były, tak i nadal są “złe i niegrzeczne”.

Rodzice doświadczają porażki wychowawczej.  Dzieci nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie, nie potrafią odnaleźć się wśród innych ludzi i nie potrafią osiągać życiowych celów.

Dlaczego tak się dzieje?  I czy my, jako rodzice, naprawdę jesteśmy skazani na taką bezradność, próbując dobrze wychować swoje dzieci?

Wyobraź sobie taką sytuację:

Pisklak osiągnął odpowiedni wiek i przyszedł czas, by zaczął latać.  Inne pisklęta już latają, dobrze im idzie, ich rodzice i dziadkowie są z nich dumni. Nasz pisklak nie lata.  Próbował i nic.  Obecnie tylko się wścieka, drapie pazurami, atakuje inne pisklęta i dorosłe ptaki też.  Zdarza się także, że ucieka do swojego gniazda i chowa się głęboko, tak, by inni myśleli, że nie żyje i dali mu święty spokój.

Czy pisklak, który nie ma wystarczająco silnych skrzydeł i w związku z tym nie umie latać, poleci, gdy rodzice:

  • na niego nakrzyczą i każą mu latać
  • zaczną liczyć do 5ciu, bo potem się zdenerwują
  • dadzą mu klapsa lub zbiją go pasem
  • przestraszą go, że na ziemi zje go lis
  • nie dadzą mu kolacji
  • zabronią mu się bawić z innymi pisklakami
  • obrażą się na niego
  • powiedzą, że się go wstydzą i go nienawidzą
  • nawyzywają go od najgorszych
  • porzucą go

Czy ten sam pisklak poleci, gdy rodzice:

  • obiecają, że dadzą mu 15 ziarenek w nagrodę
  • obiecają, że dadzą mu worek ziarenek w nagrodę
  • powiedzą mu, że go bardzo kochają
  • powiedzą mu, że jest wspaniały i wszystko może
  • obiecają, że zostanie dzięki temu orłem przestworzy
  • zabiorą go na najpiękniejszą górę świata, by zaczął latać
  • będą udawać, że przecież umie już latać i jest w tym mistrzem
  • będą unikać sytuacji latania, by nie denerwować pisklaka i sami zaczną chodzić

NIE

Bo żadna z tych interwencji nie pomoże pisklakowi wzmocnić jego skrzydeł.

Zatrzymaj się, weź głęboki oddech, posłuchaj uważnie:

Twoje dziecko znakomicie zna różnicę między złym zachowaniem a dobrym.  Brak mu natomiast umiejętności pozwalających wykorzystać tę wiedzę w praktyce.

Twojemu dziecku nie brakuje motywacji i chęci, by być „grzecznym i dobrym”.  Brak mu natomiast umiejętności, aby osiągnąć cel, jakim jest bycie „grzecznym i dobrym”.

Kary i nagrody naprawdę tutaj nie pomogą.  Przeciwnie – zrobią wiele złego.

KARY

Dziecko boi się kary i to bardzo pogarsza sytuację.  Lęk osłabia procesy uczenia się.  Lęk nie pomoże dziecku rozwinąć umiejętności, których po prostu nie ma.  Odbywając karę dziecko doświadcza: lęku, wstydu, poczucia niesprawiedliwości, bezradności, poniżenia, złości na siebie, złości na opiekuna, poczucia bycia odrzuconym przez rodzica/rodziców, chęci zemsty…

Taki zestaw emocji nie pomoże dziecku rozwinąć umiejętności, których nie ma.  Sprawi natomiast, że dziecko zacznie myśleć o sobie, że jest „niegrzeczne i niedobre” bo ciągle go karzą. Doświadczając tego cierpienia, będzie albo agresywne i destrukcyjne dla siebie i innych albo wycofa się z życia.  Będzie myślało o sobie:  Jestem zły, ciągle mnie za to karzą a to i tak nie pomaga.  Nic się już nie do zrobić, nikt mi nie pomoże, będę zły na zawsze, nienawidzę siebie i nienawidzę świata.

NAGRODY

Dziecko bardzo pragnie zdobyć nagrodę.  Nie ma jednak umiejętności, aby spełnić stawiane mu wymagania.  Dziecko, które nie potrafi zasłużyć na nagrodę, czuje: żal, rozczarowanie sobą, wstyd, wyrzuty sumienia, bezradność, złość na siebie, poczucie krzywdy, czuje, że nie zasłużyło na miłość rodziców.

Frustracja związana z porażką nie pomoże dziecku rozwinąć potrzebnych umiejętności.  Sprawi natomiast, że dziecko zacznie myśleć o sobie negatywnie, straci wiarę w siebie i się podda… Skoro jestem takim nieudacznikiem, to jak można mnie kochać?  Jak mogę osiągnąć w życiu jakikolwiek cel?  Lepiej nie próbować bo i tak się nie uda.

Jeśli na Twoje dziecko kary i nagrody nie działają… to nie próbuj wymyślać większych kar czy wspanialszych nagród.

Zamiast pomóc, możesz bardzo zaszkodzić swojemu dziecku.  Wpłynie to negatywnie na jego samoocenę, tożsamość i wiarę w siebie.  A to bezpośrednio przełoży się na jego zachowania.  Może po prostu zachowywać się “jeszcze gorzej” albo totalnie się poddać i wycofać z życia…

Pragnąc pomóc swojemu dziecku, spróbuj nowego podejścia, zastosuj inne narzędzia.  Zidentyfikuj, jakich umiejętności brakuje Twojemu dziecku w konkretnych sytuacjach z jego życia i pomóż mu te umiejętności zdobyć.

Interesuje Cię poznanie tej metody wychowawczej? Zapraszam do subskrypcji (okienko na samym dole).  Nowy tekst już niebawem.

mm

Jak powstają teksty na bloga?
Jestem nie tylko człowiekiem, kobietą, córką, siostrą, żoną, matką, szwagierką…ale także psychologiem i psychoterapeutką z ponad 15 letnim doświadczeniem zawodowym 🙂
To znacznie poszerza moje horyzonty i pomaga lepiej rozumieć siebie, swoje doświadczenie, emocje i ukryte motywy, jednocześnie rozumiejąc i szanując, co przeżywa drugi człowiek w relacji ze mną.

W pracy zawodowej, pomagam ludziom odzyskać nadzieję, że są w stanie pokonać kryzys i impas, w jakim się znaleźli. Oprócz pokonania kryzysu, pomagam także zrozumieć, jak budować zdrowe relacje z innymi, jak odczuwać i konstruktywnie wyrażać emocje i potrzeby, tak by w swoim życiu sięgać po to, co najlepsze!

Subskrybuj

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

Dołącz do 486 pozostałych subskrybentów

5 Komentarze

  1. Iza napisał(a):

    Bardzo fajny tekst. Uświadamia, że dziecko może „nie posiadać jakiejś umiejetnosci” i dlatego może być „nieposłuszne”. W zachowaniu moich dzieci widzę teraz te braki, choć nie we wszystkim. Nie potrafię „wypedzic lenia” z mojej pieciolatki, razem tak nazywamy jej niektóre zachowania, Np. To że nie chce się samodzielnie ubrać lub zjeść posiłku mimo że obie te rzeczy doskonale potrafi zrobić. Wiem, że częściowo jest to spowodowane roczną siostra która musimy karmić i ubierać, ale najprościej w świecie nie potrafię jej zmobilizować, ani nagrodą, ani karą, zachęta, chwaleniem, oględnie mówiąc ani groźbą ani prośbą. Jeśli już czasem zabierze się za ubieranie może to robić godzinami i na wpółubrana biega po pokoju. Problemem jest to, że mamy określoną ilość czasu, żeby zdążyć do przedszkola, przez co często kończy się tak że musze ją ubrać… Jak żyć? ?

    • Justyna Rokicka napisał(a):

      Dziękuję serdecznie za ten komentarz. Podejrzewam, że młodsza córka zareagowała tak zwaną regresją. Jak pojawia się młodsze rodzeństwo, to starsze jest najzwyczajniej w świece zazdrosne i jest mu przykro, że nowe dziecko dostaje więcej uwagi i miłości niż ono…Reaguje albo złością albo „cofa się” do poprzednich faz rozwojowych, z nadzieją, że rodzice obdarzą je taką samą uwagą, troską i miłością jak młodszego dzieciaka 🙁 Rozwiązanie: 1. Nazwanie emocji: „Rozumiem kochanie, że jesteś zazdrosna o siostrzyczkę bo się nią mamusia i tatuś opiekują i ją ubierają. To zupełnie zrozumiałe. Ja też byłam zazdrosna o młodszą siostrzyczkę (jeśli jest to prawda) lub ja też bym była zazdrosna… Ty jesteś moją i tatusia pierwszą, kochaną córeczką i masz miejsce w moim i tatusia serduszku i to miejsce zawsze będzie Twoje i możesz być spokojna i pewna, że młodsza siostra Ci go nie zabierze. Ona ma swoje, inne miejsce, a w moim sercu i tatusia jest duuuużo miejsca i się spokojnie zmieścicie.” Albo odnośnie swojej złości: „Kochanie, jestem zła i robię się coraz bardziej zła, że mimo moich próśb nadal nie jesteś ubrana. Złość zaraz wyjdzie mi uszami i chyba eksploduję jak bomba…Nie chcę się spóźnić do pracy. Będę się czuła bardzo źle jak się spóźnię do pracy… Pomóż mi i szybko się ubierz, to nie będę zdenerwowana. Będę bardzo szczęśliwa, jak szybciutko się teraz ubierzesz. Mogę liczyć na Ciebie? Nawet nie wiesz jak bardzo mi pomożesz jak teraz się szybciutko ubierzesz…będę mogła spokojnie iść do pracy i się na pewno nie spóźnię. Dziękuję Ci za tę pomoc! Wiem, że mogę na Ciebie liczyć, prawda?” 2. Uświadamiać przywileje z bycia starszym dzieckiem – „Ty kochanie już jesteś taka duża i już umiesz jeść łyżką, brawo, jesteśmy z Ciebie dumni z tatusiem! Pokaż siostrze jak to się robi. Jesteś naprawdę taka samodzielna, jestem taka szczęśliwa, jak widzę, jak sobie super radzisz. Siostra zawsze będzie Cię brała za przykład i uczyła się od Ciebie.. 3.Zaangażowanie starszego dziecka w „opiekę” nad młodszym. „Jesteś taka duża i samodzielna. Mama bardzo się z tego cieszy, brawo. Czy mogła byś mi pomóc i potrzymać butelkę/przynieść pieluszkę/ nakarmić łyżeczką/ przykryć siostrzyczkę?”. Takimi „interwencjami” uspokoisz emocje i zaspokoisz potrzeby córki: bezpieczeństwa, bycia kochaną, bycia ważną…Powodzenia! Daj znać czy to podejście się sprawdziło.

      • Iza napisał(a):

        Ja dziękuje za odpowiedź 🙂
        Widzę że moja taktyka teoretycznie idzie w dobrym kierunku, właśnie to staram się robić. Pokazywać jej że młodsza siostra się od niej uczy, choć to nie zawsze skutkuje czasem porostu słyszę że jej się nie chce 🙂 czasem się wtedy wygłupiamy i gilgoczemy, mówiąc że wyganiamy lenia, ale i to nie zawsze działa, cóż, pocieszam się że przecież nie będę jej pomagać do pełnoletności 😀

        A z jedzeniem wogole bywa ciężko, bo jest skrajnym niejadkiem 🙁 i czasem jak jej nie nakarmię to może nie jeść przez cały dzień.

  2. Mateusz Fudali napisał(a):

    Bardzo ciekawy artykuł. Już od jakiegoś czasu interesuje mnie zmiana perspektywy z „braku woli” na „brak umiejętności” jako przyczyn trudnych zachowań dzieci. Czy mogłaby Pani polecić literaturę, która opisuję takie podejście?

    • Justyna Rokicka napisał(a):

      Witam i podaję źródło, w którym to podejście jest szczegółowo opisane: „Trudne emocje u dzieci. Jak wspólnie rozwiązać problemy w domu i w szkole” autor Dr Ross W. Green. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: