Jak uspokoić „niegrzeczne” dziecko i opanować sytuację kryzysową. Cz. II

Jak uspokoić „niegrzeczne” dziecko i opanować sytuację kryzysową. Cz. II

niegrzeczne_dziecko

niegrzeczne_dziecko

Gdy dzięki waszym wysiłkom i współpracy z dzieckiem (procedura GAD/SSAK) emocje opadną do bezpiecznego poziomu, można logicznie porozmawiać na temat tego, co zaszło. Wyjaśnić co się stało i zaplanować jak należy w takiej sytuacji postąpić następnym razem. Czasem taką rozmowę należy odbyć np. kilka godzin lub dzień później, gdy dziecko będzie w emocjonalnej równowadze. Trzeba taką rozmowę zapowiedzieć: To bardzo ważne, byśmy o tym porozmawiali. Proponuję dziś po kąpieli.

PROCEDURA CZŁOWIEK, NAUKA UMIEJĘTNOŚCI

Ciało migdałowate lubi to co ZNANE I BEZPIECZNE więc kluczowe jest ustalenie pewnego schematu “co wolno a czego nie wolno i z czym się wiąże nieprzestrzeganie zasad”.

To jest moment na ustanowienie granic (na jakie zachowania dziecka się nie zgadzacie) i na poinformowanie o naturalnych konsekwencjach “społecznych”, np.:

  • atmosfera w domu będzie straszna, ktoś będzie płakał skrzywdzony, wy rodzice będziecie zdenerwowani, a zależy wam na tym, by w domu było zawsze miło i bezpiecznie dla wszystkich…
  • nie będziecie mieć ochoty na wspólną, fajną zabawę z dzieckiem i rodzeństwem bo się będziecie denerwowali, że dziecko kogoś skrzywdzi… to strasznie przykre też dla was rodziców, bo lubicie się z dziećmi bawić i miło spędzać czas
  • dziecko nie będzie się spotykało z kolegą/koleżanką, jak będzie biło inne dzieci, bo nikt się nie zgadza na krzywdzenie innych… a to będzie straszna przykrość…bo mogłoby być naprawdę super się razem bawić
  • dziecko nie będzie zapraszane po szkole do domu kolegów, bo dzieci będą się bały a rodzice nie będą chcieli, by ich dziecko uczyło się złego zachowania… to takie przykre, jak ktoś dziecka nie będzie chciał zaprosić np. na urodziny
  • Panie w szkole będą zdenerwowane i będą krytykowały a wy uważacie, że dziecko ma dobre serce i zasługuje na pochwały… o wiele fajniej jest słyszeć miłe rzeczy na dziecka temat niż ciągłą krytykę
  • zamiast przyjaciół, dziecko będzie mieć wrogów bo dzieci je odrzucą, a z całego serca wierzycie, że jest bardzo miłym i wrażliwym dzieckiem i że można i warto go lubić i chcieć się z nim przyjaźnić
  • jak nie spróbuje, to straci szansę na fascynującą przygodę, ominie go taka frajda…
  • ze stresu może boleć brzuszek, głowa, może brakować energii…

Ważne, żeby na końcu dodawać wersję “optymistyczną”, czyli“dobrą zmianę” – co fajnego, dobrego się wydarzy, jak już uda się dziecku pokonać swoje trudności/zapanować nad sobą/ wyciszyć się itd.

 

UŻYWAJCIE JĘZYKA EMOCJI I UCZCIE EMPATII

Rozmawiajcie o emocjach i perspektywie dziecka, ale także o tym, jak wy się czuliście, jak inne zaangażowane w to osoby się czuły i o tym, jak należy właściwie postąpić następnym razem by nikogo nie krzywdzić. I o tym, że jak dziecko poczuje, że traci nad sobą kontrolę i że złość/lęk go zalewa, to może po prostu przyjść po pomoc do was zanim zrobi coś niewłaściwego. Nauczcie, że może wam zaufać i że nie będziecie go karali, krzyczeli na nie, zabraniali tego i tamtego za karę. Pomóżcie mu zawsze wyjść z sytuacji “z twarzą”, ze spokojem i konstruktywnym rozwiązaniem sytuacji, naprawieniem błędu (słowo przepraszam, jak coś nabroił, zadośćuczynienie, naprawienie szkód, poprawa zachowania na przyszłość itd).

Nagradzajcie dziecko ciepłym gestem i słowem za sytuacje, gdy udało mu się zapanować nad swoim zachowaniem w stresującej dla niego sytuacji. Wasza postawa, pełna dumy, miłości i akceptacji jest najwspanialszą dla niego nagrodą. Gdy jego mózg zaleją pozytywne emocje o wiele szybciej nauczy się “dobrego” zachowania.

W wolnej chwili opowiedzcie dziecku czym są emocje i jak sobie z nimi lepiej radzić. Powiedzcie, że emocje mogą być malutkie jak myszka, średniej wielkości jak pies lub wielkie jak słoń! A większym dzieciom wytłumaczcie, że każdy ma w sobie taką miarkę/ menzurkę/ skalę z podziałką od 0 do 10, na której emocje mogą rosnąć i maleć… Powiedzcie, że wszystkie emocje są dobre i potrzebne, nie powinny jednak przejmować nad nami kontroli. Jeśli podniosą się powyżej 5 na skali to mogą zamienić się w agresję czy ucieczkę.

 

CZYM SĄ EMOCJE

Wytłumaczcie, że emocje są jak FALA. Zalewają człowieka, a potem wszystko mija i jest spokój…Trwa to od kilku do kilkudziesięciu minut. Fale mogą być mniejsze lub większe. Emocje odczuwamy w swoim ciele. Możemy mieć wpływ na wielkość fal, jak nauczymy się je zawczasu rozpoznawać. I najważniejsze jest to, że fale przychodzą i odchodzą, czyli zawsze kiedyś PRZEMIJAJĄ . Nie musimy być więźniami emocji. One będą w naszym życiu pojawiać się jak te fale, ale to my możemy zdecydować jak te emocje wyrazimy i jak się zachowamy.

Dziecko musi nauczyć się “kanalizować” emocje, tzn. zrozumieć, że mimo doświadczanych silnych emocji, może je w sobie pomieścić, zminimalizować, poczekać aż opadnie ich poziom, a dopiero potem reagować. Tak reagować, by nie robić sobie ani innym krzywdy. Dzieci doświadczają “zalania” emocjami…to jest dla nich bardzo trudne. Nauka polega na tym, by poczuć, że emocje nie muszą nas totalnie zalewać, ale mogą “przepłynąć” przez nasze ciało, a potem się zmniejszyć, opaść, zniknąć.

WAŻNE:  w zależności od wieku dziecka i siły emocjonalnej reakcji procedurę można zaczynać od GADA lub od SSAKA. U małych dzieci największy nacisk połóżcie na GADA, SSAKA w dużym stopniu sami opiszcie (dziecko 2letnie Wam nie powie co czuje i co się wydarzyło…) a CZŁOWIEKA przeróbcie “łopatologicznie”. U większych dzieci wręcz przeciwnie, GAD w wersji minimalnej, SSAK najlepiej, by dziecko jak najwięcej mówiło “od siebie”, CZŁOWIEK – zadawajcie jak najwięcej pytań, by dziecko samo zastanowiło się nad naturalnymi konsekwencjami i dobrą zmianą

Musicie ocenić, na ile potrzebna jest praca z fizjologicznym pobudzeniem w pierwszej kolejności, a na ile wystarczy zająć się emocjami i omawianiem doświadczenia. W zależności od otwartości dziecka, Wasze zaangażowanie i rozmawianie o danej sytuacji może być bardziej lub mniej rozbudowane. Aby dziecko rozwinęło potrzebne umiejętności i “zaprogramowało” swoją korę mózgową, najlepiej dać mu sporą przestrzeń na opowiadanie i własną analizę.

 

DZIECKO KIEDYŚ DOROŚNIE

Teraz, gdy już rozumiecie co się dzieje w mózgu waszego dziecka, jakie procesy neurobiologiczne mają miejsce i czego ono doświadcza na poziomie emocji – PO PROSTU O TYM PAMIĘTAJCIE w sytuacji kryzysowej. Nie reagujcie agresywnie, ale także nie udawajcie, że nic się nie stało… Podejdźcie strategicznie. Być może przyjdzie wam powtarzać tę procedurę wielokrotnie, być może nawet przez kilka lat, ale naprawdę warto. Dużo łatwiej będzie opanowywać sytuacje kryzysowe, wasza relacja z dzieckiem będzie oparta na wzajemnym szacunku, a więź z każdym dniem mocniejsza… I kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym zobaczycie jak wasze małe dziecko stało się młodym człowiekiem –  wrażliwym i empatycznym. Dobrym dla siebie, dobrym dla innych ludzi, dobrym dla świata. Ale także silnym, odpornym na stres, potrafiącym sobie w życiu dać radę.

mm

Jak powstają teksty na bloga?
Jestem nie tylko człowiekiem, kobietą, córką, siostrą, żoną, matką, szwagierką…ale także psychologiem i psychoterapeutką z ponad 15 letnim doświadczeniem zawodowym 🙂
To znacznie poszerza moje horyzonty i pomaga lepiej rozumieć siebie, swoje doświadczenie, emocje i ukryte motywy, jednocześnie rozumiejąc i szanując, co przeżywa drugi człowiek w relacji ze mną.

W pracy zawodowej, pomagam ludziom odzyskać nadzieję, że są w stanie pokonać kryzys i impas, w jakim się znaleźli. Oprócz pokonania kryzysu, pomagam także zrozumieć, jak budować zdrowe relacje z innymi, jak odczuwać i konstruktywnie wyrażać emocje i potrzeby, tak by w swoim życiu sięgać po to, co najlepsze!

Subskrybuj

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

Dołącz do 488 pozostałych subskrybentów

2 Komentarze

  1. Mama "dorosłych" dzieci napisał(a):

    Witam, przeczytałam Pani kilka artykułów i są naprawdę super. Szkoda, że nie miałam do nich (lub podobnych) dostępu gdy moje dzieci były małe. Jestem mamą 21- latka i 16-latki i mam wrazenie że choć bardzo sie starałam i chcialam być najlepszą na swiecie mamą – to w rzeczywistosci ponioslam porażkę na każdym polu. Pisała pani w jednym z artykułów, że „pomoc dziadków jest nieoceniona. Jednak jeśli granice będą przekraczane, “pomoc” przyniesie więcej szkody niż korzyści. Krytykowanie sposobu, w jaki wnuki są wychowywane, podważanie autorytetu rodziców -grozi katastrofą” Dla swietego spokoju ,żeby nie było awantur pozwoliłam tesciowej żeby mnie obrażała, krytykowała, wzbudzała w moich dzieciach nienawisć do mnie. Wielokrotnie przy moim synu glównie wrzeszczała, ze powinni mnie wsadzić do więzienia , gdy np. prosiłam żeby sam zawiazał sobie buty w wieku 10 lat, lub odniósł tależ po posiłku w wieku 13 lat. Wg niej od tego jestem matką , zeby usługiwac dzieciom. A ja próbowałam nauczyc ich samodzielnosci. Serce mi pękało, płakałam po nocach – a mój mąż jedyne co potrafił zrobić to udawał, ze tego nie słyszy , nie widzi lub mówił, żebym to nadal ignorowała bo inaczej mamusia się obrazi. W dodatku mój mąż dosłownie na wszystko dzieciom pozwala: imprezy, późne powroty do domu, oposzczanie szkoly – jest wtedy tym fajniejszym rodzicem – o czym sam mówi głosno.
    SKUTEK: chyba nie musze pisać – 0 szcunku, 0 pomocy w czymkolwiek, wieczne pyskowanie , bałagan. Stracilam nadzieję, ze jeszcze cos da sie zrobić. Prosze o pomoc…

    • Justyna napisał(a):

      Witam, dziękuję , że się podzieliłaś swoim doświadczeniem. Przykro słyszeć, że sprawy tak się potoczyły… Widzę, że teraz jesteś świadoma, że niektóre sprawy w przeszłości były zamiatane pod dywan i nie działaliście wspólnie z mężem. Nasuwa mi się tutaj na myśl słowo „sojusz rodzicielski” i „granice”. Nie zbudowaliście chyba niestety mocnego sojuszu i nie działaliście ramię w ramię, by dzieci wspólnie i w ten sam sposób wychowywać? Były i chyba nadal są trudności, by stawiać granice dzieciom. Rozumiem, że jak działasz w pojedynkę, jest to zadanie nie do wykonania… Tylko wspólnie rodzice mogą ustalać zasady i reguły panując e w domu i wspólnie pilnować, by były przestrzegane. Czy jest szansa na współpracę z mężem? Czy on widzi problem? Czy możecie razem nad tym popracować? Jeśli nie wierzysz, że jest to możliwe- zadbaj o siebie. Myślę, że warto by było, abyś poszukała profesjonalnej pomocy i spotkała się z psychologiem, który będzie Cię mógł wesprzeć na obecnym etapie życia Waszej rodziny i będziesz mogła przeanalizować sytuację dogłębnie i poszukać rozwiązań. Nie ma tutaj niestety drogi na skróty. Możesz albo tę sytuację nadal akceptować, albo walczyć o siebie i swoje wartości. Może przyszedł już czas, aby głośno powiedzieć NIE… Trzymam za Ciebie i Waszą rodzinę kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: