Jak wychowywać “trudne” dziecko?

“Trudne”* dziecko ma w życiu pod górkę… Ponieważ zachowuje się “źle”, otrzymuje od życia krytykę, kary, przykre doświadczenia. Ciężko je kochać. Odrzucone, samotne, walczące ze światem…

* tak widzi to świat … prawda jest jednak taka, że dziecko nie jest trudne, tylko DOŚWIADCZA trudności w różnych obszarach

My rodzice, także mamy pod górkę.

To my najczęściej doświadczamy “złego” zachowania dziecka. Codziennie towarzyszy nam zmęczenie, frustracja, lęk i bezsilność. Żyjemy w napięciu – co się zaraz wydarzy, w domu, w szkole, w sklepie? Ciągle w stanie gotowości, stajemy do walki z naszym własnym dzieckiem. Obrywamy od dziecka. Za dziecko obrywamy od świata. Przegrywamy.

Żeby wychować “trudne” dziecko i pokonać związane z tym rodzinne kryzysy, trzeba wykonać ogromny wysiłek. Jednak ten wysiłek związany jest z rozwojem. To my rodzice musimy stawić czoła swoim największym słabościom…

Tylko razem, stabilni i poukładani mamy szansę odmienić wszystko na lepsze. Możemy sprawić, że ten kryzys, przez który przechodzimy, odkąd zostaliśmy rodzicami dziecka “trudnego”, stanie się niezwykłą i piękną historią naszego życia. Jeśli tego dokonamy, wszyscy zyskamy, wszyscy wzrośniemy.

Poniżej 11 wskazówek, które z pewnością w tym wyzwaniu pomogą.

Jeśli ten tekst do Ciebie przemawia i właśnie w tej chwili czujesz, że potrzebna jest w Twoim życiu taka zmiana, zapraszamy na nasz kurs online. Możesz się tego wszystkiego wspólnie z nami nauczyć!

Zobacz szczegóły i dołącz do naszej grupy:

1. Dbanie o siebie

Podstawa naszego przetrwania. Jeśli nie zadbamy o siebie, jeśli od czasu do czasu nie wyśpimy się porządnie, nie zjemy porządnie, nie spotkamy towarzysko z innymi dorosłymi ludźmi – po prostu możemy nie mieć siły, by udźwignąć to wszystko.

Musimy regularnie uzupełniać zapasy energii, by mieć co zużywać, kiedy przyjdzie pora, by dawać wsparcie dziecku.

2. Zero agresji

Nasze dziecko będzie biło, pluło, wyzywało nas od najgorszych, przeklinało… A my musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, by nie odpowiedzieć tym samym.

Jeśli zdarzy nam się stracić nad sobą kontrolę, możemy wzmocnić trudne zachowania dziecka. Kiedy rodzic zachowuje się agresywnie, dziecko się boi. Kiedy dziecko się boi, mózg zalewa lęk. Kiedy mózg zalewa lęk, rozpadają się połączenia między neuronami. To przekłada się na pogłębienie deficytów naszego dziecka. I tym samym przekłada na pogorszenie jego zachowania.

Czy chcemy by było jeszcze gorzej? Czy chcemy by nasze dziecko cierpiało jeszcze bardziej? Czy sami chcemy jeszcze bardziej cierpieć?

I podziękujmy radom “ ludzi życzliwych”, którzy będą nam mówili “Jak on tak może, trzeba go ukarać!”. Oni nie mają pojęcia przez co przechodzimy… I nie mają pojęcia, jak takie “metody wychowawcze” rujnują nasze dziecko i naszą rodzinę.

3. Sojusz rodzicielski

Zgodnie. Mama i tata (nawet oddzielnie) rozmawiają z szacunkiem. Rozmawiają tym samym językiem. Zgadzają się co do najważniejszych decyzji, zasad i reguł rodzinnego życia.

To zapewni dziecku poczucie bezpieczeństwa. A poczucie bezpieczeństwa bezpośrednio wyłącza lęk w mózgu i leczy to, co “trudne”.

“Mama chroni, tata goni?”… To źle.  Rodzice mają wspólnie WYCHOWYWAĆ dziecko. Konflikty między rodzicami, przepychanki, gierki i numerki – to będzie trzeba naprawić.

4. Modelowanie

Chcemy, by dziecko było serdeczne, empatyczne, kontrolowało swoją złość, szanowało innych, było zaangażowane i współpracowało? Najpierw sami musimy to w sobie rozwinąć.

Dzieci nie słuchają naszych mądrych kazań, a tym bardziej rozkazów. Dzieci nas kopiują. Widzą i naśladują. W ten sposób przebiega ich nauka “życia”.

Nie mamy wyboru. Chcemy, by dziecko rozwijało się w pożądanym przez nas kierunku? Musimy ten kierunek codziennie wskazywać swoim przykładem.

5. Uporządkowany świat

Chaos budzi przerażenie. Porządek daje poczucie bezpieczeństwa. Sprawmy, aby nasze rodzinne życie miało stały rytm. Dajmy dziecku ramę, o którą będzie się mogło oprzeć.

Pobudka, codzienne, znane rytuały, posiłki, zaplanowany czas na wszystko. Zaobserwujemy, że nasze dziecko będzie spokojniejsze i będzie bardziej z nami chciało współpracować.

“Trudne” dzieci nie lubią pustych i niepewnych czasów i przestrzeni 🙂 Wypełnione na konkretnych zadaniach godziny, dni, tygodnie pomogą im lepiej funkcjonować.

Rozmawiajmy, planujmy, porządkujmy rzeczywistość. Rzeczywistość, w której dzieci często po prostu się gubią.

6. Wzmocnienia pozytywne

Zamiast ciągle zrzędzić i ganić dziecko za “złe” zachowanie”, zmieńmy totalnie taktykę i wzmacniajmy zachowania “dobre”, które chcemy rozwijać.

“Złych” rzeczy starajmy się tak jakby nie widzieć. “Dobre” zawsze pochwalmy. To, na co będziemy zwracali naszą uwagę, będzie się częściej pojawiało się u naszego dziecka.

7. Wyznaczanie i bronienie granic

Czasami swoim ciałem (kiedy dziecko może zrobić sobie lub innym krzywdę). Najczęściej jednak słowami, powtarzanymi nawet i sto razy… “Na to się nie zgadzam… Tak robić nie wolno… NIE”.

“Trudne” dzieci granic nie widzą, nie czują, nie znoszą… I przez wiele lat to my rodzice musimy je im pokazywać. Pokazywać i bronić, by nie były z gumy. Stabilne, niezmienne.

Pytanie – jak my, w naszej relacji ze światem..? Czy tutaj mamy sprawy ułożone?

8. Przekierowywanie zachowania

Nie rób tego, nie rób tamtego…” A co dziecko ma robić, kiedy często tego nie wie po prostu?

Łatwe to nie będzie, dla nas oczywiście, jednak nasz wysiłek naprawdę się opłaci 🙂

Każdą trudną sytuację potraktujmy jak lekcję. Powiedzmy dziecku wprost co może zrobić “żeby było dobrze”.

9. Działanie strategiczne (zamiast reakcji automatycznych)

Automatycznie to możemy najwyżej korzystać ze schematu “oko za oko, ząb za ząb” 🙂

Świadomie, to się musimy trochę bardziej natrudzić.

Najważniejsza zasada, to PRZECZEKAĆ mózgowy alarm, nie karać, nie gadać, nie płakać… Powinniśmy działać w trzech krokach. Przeczekać, aż silne pobudzenie układu nerwowego wygaśnie. Potem, gdy mózg dziecka będzie gotowy, uczyć samoświadomości i samoregulacji. A na końcu możemy rozmawiać o zachowaniu.

10. Nauka empatii i umiejętności społecznych

Uczyć, uczyć, uczyć. Przez lat kilka, kilkanaście 🙂 Bo tego nasze dzieci po prostu nie czują.

A czy Babci jest miło, gdy tak ją traktujesz..? A pamiętasz, jak Tobie Stasio zabrał klocki… jakie to było uczucie? Co możesz powiedzieć, by Hania chciała wrócić do zabawy z Tobą..?

“Trudne” dzieci widzą inaczej (co jest też ich wielkim darem). Jednak wyraźnie, niestety, często widzą tylko siebie. Musimy pokazać im świat, w którym inni ludzie czują, cierpią, kochają… I chcą być dobrze przez nas traktowani.

11. Szacunek do uczuć i potrzeb

Granice stawiamy “złemu” zachowaniu. Głośno mówimy STOP.

Emocje i potrzeby zawsze muszą mieć zielone światło. I tutaj, ponownie, czeka nas praca nad sobą.

Zachowanie dziecka to czubek góry lodowej. Pod spodem, pod powierzchnią wody, kryje się wielka bryła, z którą wygrać nie sposób, gdy jest niewidoczna. Walcząc z wierzchołkiem, tylko się zmęczymy… a sytuacja nie zmieni się ani o centymetr 🙂

“Widząc” i uwzględniają dziecka emocje i kryjące się pod nimi potrzeby – jesteśmy w stanie zapanować nad wszystkim… Naprawdę nad wszystkim.

Powyższe punkty to nie tylko najbardziej skuteczne narzędzia wychowawcze, które pomogą naszemu “trudnemu” dziecku pokonać deficyty i rozwinąć umiejętności, ale są to także kroki milowe naszego rozwoju 🙂

Jeśli  będziemy trzymać się tych punktów, możemy nie tylko zminimalizować wszystko co “trudne” w funkcjonowaniu naszego dziecka, ale także uruchomić wiele “pięknego” w dziecku i przede wszystkim w sobie.

Jeśli nic nie zmienisz, nic się nie zmieni… Czekamy na Ciebie:

 

Subskrybuj

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

Dołącz do 586 pozostałych subskrybentów

2 Komentarze

  1. Kuradomova pisze:

    Dziękuję za ten tekst.
    Niby to wszytko już wiem, a jednak ciągle o tym zapominam. Jak bumerang wracają „trudne” momenty a gad zbyt często przejmuje kontrolę 🙁 Nie poddajemy się! Takie teksty pomagają!

    • Justyna pisze:

      Ja też dziękuję i mocno trzymam kciuku, by jak najczęściej udawało się złość zamieniać w miłość 🙂 I aby ten gad był raczej jak mała jaszczurka a nie krokodyl…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this:
//]]>