Godzina dla siebie

Powstrzymać POTWORA. CZ. III. WINA I ZEMSTA

 

Godzina dla siebie
18_Powstrzymać-POTWORA.-CZ.-III

Wielu w nas wpada w tę samą pułapkę – obwinia dziecko o “złe zachowanie”. Przypisuje mu winę. A jak jest wina, to musi być kara…

Kiedy Twoje dziecko zrobi coś “złego”, chcesz je za to ukarać.  Mówisz, że karząc je postępujesz słusznie, bo je przecież “wychowujesz”, “oduczasz” złego zachowania… TO OKRUTNE KŁAMSTWO. Przyznaj szczerze – nie myślisz wtedy o dobru dziecka…

BO CZY MOŻESZ MYŚLEĆ O DOBRU DZIECKA, TAK STRASZNIE JE KRZYWDZĄC?

Jesteś w emocjonalnym transie. Jedyne czego pragniesz – to wyładować swoją frustrację, by poczuć ulgę… Tak naprawdę chcesz się na dziecku ZEMŚCIĆ za trudne emocje, których doświadczasz – złość, lęk, wstyd, kompromitację, poczucie krzywdy i lekceważenia, bezradność.

Jest wina , musi być kara  ZEMSTA. Wszystko po to, byś mógł poczuć się lepiej…

“Złe” zachowanie dziecka staje się pretekstem do usprawiedliwiania Twojej agresji.

Jeśli chcesz przerwać krąg przemocy – NIGDY NIE OBWINIAJ SWOJEGO DZIECKA O ZŁE ZACHOWANIE

ZASTANÓW SIĘ CO W TYM MOMENCIE DZIEJE SIĘ Z TOBĄ – TO JEST NAJWAŻNIEJSZE… UWAGĘ Z DZIECKA PRZESUŃ NA SIEBIE

A POTEM SPRÓBUJ ZROZUMIEĆ PRZEZ CO DZIECKO PRZECHODZI, CO ONO CZUJE I PODAJ MU POMOCNĄ DŁOŃ

Nie tłumacz, że dziecko jest złe, że Cię sprowokowało, że jest niedobre… że zrobiło to i to… że zasłużyło… że to jego wina… że trzeba go wreszcie nauczyć… wychować…

Nie patrz na to, co mówią i robią inni. Nie słuchaj ich mądrych rad.

CI WSZYSCY LUDZIE TYLKO PODTRZYMUJĄ TEN CHORY TRANS

Zrozum, że dziecko MA PRAWO robić “głupie i straszne” rzeczy, zachowywać się nieadekwatnie do sytuacji, prowokować, przekraczać wszelkie granice wytrzymałości… I to nie świadczy o tym, że jest “złe”, albo, że Ty je “źle” wychowujesz. Nie masz się czego wstydzić. To są NORMALNE, rozwojowe zachowania. Niedojrzałość mózgu dziecka i brak życiowego doświadczenia sprawiają, że dziecko nie potrafi jeszcze kontrolować swoich emocji i świadomie kierować swoim zachowaniem. Uczy się tego systematycznie z każdym rokiem swojego życia.

Ty natomiast NIE MASZ PRAWA REAGOWAĆ AGRESJĄ I WYŁADOWYWAĆ SWOJEJ FRUSTRACJI NA JEGO PSYCHICE I CIELE Cokolwiek “złego” Twoje dziecko by nie zrobiło… Twoje zadanie polega na tym, by mu pomóc w nauce kontroli emocji i w korekcie zachowania, zgodnie z normami i zasadami, jakie w społeczeństwie panują. Tak, by nauczyło się żyć na tym świecie wśród innych ludzi.

Posłuchaj uważnie – gdy Twoje dziecko zachowuje się nieznośnie, gdy nabroiło, gdy się “wścieka”, zachowuje skandalicznie…TO JEST WŁAŚNIE TEN MOMENT – gdy sobie totalnie z życiem nie radzi i najbardziej na świecie potrzebuje CIEBIE. Twojej obecności, uważności, cierpliwości, mądrości, MIŁOŚCI. W tym momencie potrzebuje Twoich wielkich, dobrych, bezpiecznych ramion, które pomieszczą całą jego złość i ból, które spokojnie przyjmą te wszystkie “złe” emocje i zachowania… Nie stawaj wtedy przeciwko dziecku. Nie podnoś na nie ręki. Podaj mu dłoń…

W TYCH NAJTRUDNIEJSZYCH DLA WAS CHWILACH NIE BĄDŹ KATEM ALE SUPERBOHATEREM DLA SWOJEGO DZIECKA

Bądź drogowskazem, wzorem i pokaż bezpieczne wyjście z KATASTROFY.

W CHWILACH, GDY CZUJESZ, ŻE TRACISZ KONTROLĘ NAD SOBĄ, ZWRÓĆ UWAGĘ NA TO CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE. UWAGĘ Z DZIECKA PRZERZUĆ NA SIEBIE

Daj sobie kilka chwil, by zrozumieć co czujesz i by zapanować nad swoimi emocjami (wściekłością, lękiem, wstydem, bezsilnością)

Obudź się z emocjonalnego transu, zauważając w dziecku DZIECKO a nie ZŁEGO DOROSŁEGO

Zamiast szukać WINY I KARY  ZEMSTY

Poczuj emocjonalny dystans i powstrzymaj w sobie POTWORA

podpowiedz dziecku, jak wyjść z tej katastrofy i jak może naprawić swój błąd już teraz

powiedz, że sobie świetnie da radę i że wiesz, że ma dobre serce…

Ty też dasz radę… Masz dobre serce. Serce, którego do życia potrzebuje Twoje dziecko.

Jesteś RODZICEM  a nie POTWOREM

Zapraszam do subskrypcji (okienko na samym dole).

Komentarze (11)

11 odpowiedzi na “Powstrzymać POTWORA. CZ. III. WINA I ZEMSTA”

  1. Agnieszka Jupowicz pisze:

    Wszystko pięknie, ale nic konkretnego… Mój potwór wyłazi podczas odrabiania z córką lekcji. Bo ona nie potrafi się skupić, bo ciągle po coś chodzi ( nawet gdy wszystkie potrzebne przybory ma przygotowane) Bo pisze piórem-ciągle się myli ( zjada wyrazy, litery) i nie da sobie wytłumaczyć,że łatwiej pisać ołówkiem bo można zmazać i poprawić. Kiedy po raz setny zmazuje zmazikiem i poprawia napisany tekst-do tego robiąc kleksy gdzie popadnie…we mnie narasta frustracja. Zaczynam najpierw upominać, potem używam zwrotów: znowu, ty zawsze, ty nigdy się nie nauczysz… potem już tylko wrzeszczę… 🙁 Jestem świadoma co ze mną nie tak, za każdym razem siadamy do lekcji z moim postanowieniem,że będzie lepiej- i za każdym razem kończy się tak samo… To jest schemat, który wpoiła mi moja matka- dokładnie tak samo miałam z nią podczas odrabiania lekcji. Jestem tego świadoma, od ponad 5 lat chodzę na terapię, wiele już opanowałam, ale tego wrzeszczenia podczas lekcji-nie potrafię, Jestem na skraju załamania nerwowego. Mam wyrzuty sumienia, poczucie winy, jest mi żal mojej córki. Przepraszam ją za moje zachowanie-bo tyle tylko umiem zrobić.

    • Justyna Rokicka pisze:

      Dziękuję, że się podzieliłaś swoim doświadczeniem. Umów się z córką na rozmowę któregoś dnia, gdy będziecie obydwie w dobrym nastroju (nie w momencie odrabiania lekcji i siadania przy biurku!). Porozmawiaj z nią o tej sytuacji w ten sposób, używając dosłownie tych zdań: 1. Zauważyłam, że podczas odrabiania lekcji trudno Ci się skupić i usiedzieć w miejscu. Wybierasz także pisanie piórem. 2. Pamiętam, jak ja odrabiałam lekcje w Twoim wieku i też miałam różne trudności do pokonania… 3. Jestem po Twojej stronie i chcę, byś odnosiła sukcesy w szkole i by odrabianie lekcji sprawiało Ci radość. 4. Obawiam się natomiast, że (tutaj opisz swoje obawy, trzymając się argumentów) np: odchodząc od biurka rozpraszasz się i tracisz energię potrzebną, by się skupić na zadaniu i jest Ci przez to ciężej…. Obawiam się, że używając pióra robi się plamy w zeszycie i ciężko jest się ich pozbyć i wynikają z tego nowe trudności, zeszyt będzie zniszczony i ciężko będzie go utrzymać w dobrym stanie…5. Opowiedz mi proszę „co się dzieje”. Jak Ty to widzisz? ….(wytrzymaj, czekaj, aż usłyszysz czego się córka obawia, z czym ma trudność, jaki ma cel/zamysł) 6. Spytaj córki: czy możesz pomyśleć o tym, jak uwzględnić moje obawy w tej sytuacji? Jaki masz pomysł na te 2 sprawy? Spróbuj taką rozmowę przeprowadzić i daj proszę znać jak Wam poszło. Obydwie potrzebujecie w tej sytuacji przełamać schemat, wprowadzić inne emocje, coś pozytywnego, współpracę, zrozumienie, inną strategię. Więcej pytaj i czekaj na reakcję córki, zrób 3 kroki w tył i czekaj…Zaufaj, że córka sama znajdzie najlepsze rozwiązanie. Daj mi proszę znać jak poszło – tutaj w komentarzach lub na email justyna.rokicka@szukamterapeuty.pl Głowa do góry – każdy schemat można zmienić! Widać, że bardzo kochasz córkę i że chcesz być dla niej wsparciem. Zaufaj sobie i zaufaj jej 🙂 trzymam kciuki!

  2. Wanda pisze:

    Ok próbuję czuć emocjonalny dystans ale nie umiem radzić sobie z wściekłością na żadnej płaszczyźnie życia więc co w takiej sytuacji. Próbowałam już chyba wszystkiego terapia 2lata, psychiatra i leki na wyciszenie, sport, zdowa dieta, medytacja, joga, muzyka relaksacyjna, malowanie, czytanie poradników, słuchanie podcastów dalej nic nie działa dalej jak wpadam w furie muszę się wykrzyczeć, „wystrzelać”, do męża do syna a nawet udezyc grozić być POTWOREM jak wyżej napisano

    • Justyna pisze:

      Witaj, widzę, że naprawdę wiele już zrobiłaś i włożyłaś mnóstwo wysiłku i zaangażowania, by zapanować nad swoimi impulsywnymi reakcjami.
      Myślę, że dobrym pomysłem jest kontynuowanie psychoterapii, by zrozumieć, jakie są korzenie tych reakcji. Czy ciągle czujesz się podirytowana i napięta? Czy tylko niektóre sytuacje powodują, że zalewa Cię fala złości, wściekłości? Czy wcześniej w swoim życiu także doświadczałaś podobnych stanów i w podobny sposób próbowałaś rozładować napięcie? Ważne, by zrozumieć, czy bardziej jest to stan wynikający z biologicznych uwarunkowań i towarzyszy Ci od małego czy raczej wynika z obecnej sytuacji życiowej, stresów, konfliktów z bliskimi, braku umiejętności komunikacji? Jak zrozumiesz źródło problemu, to łatwiej Ci będzie mieć na to świadomy wpływ. Na razie próbujesz chyba walczyć z „objawem” a nie do końca masz świadomy wgląd co się naprawdę z Tobą wtedy dzieje. Mam nadzieję, że znajdziesz odpowiedź, będziesz bardziej świadoma co się dzieje z Tobą, co się uruchamia, skąd się to bierze – wtedy będzie o wiele łatwiej nad tym pracować. Super, że szukasz tych sposobów. Jak uda Ci się zmienić schemat swoich reakcji i zapanować nad słowami i zachowaniami (nawet w chwilach silnych emocji) to myślę, że poczujesz się bardzo silna i dumna z siebie. Trzymam kciuki byś doświadczyła tej siły, płynącej z braku reakcji… ciszy… przeczekania… wtedy, gdy w środku zalewa nas fala złości. Ona minie, przejdzie, odpłynie-a Ty zostaniesz tam , gdzie stałaś, silna, cicha, dobra… A potem na spokojnie dogadasz się z mężem, z synem. Jest to do wypracowania. Mocno trzymam kciuki.

  3. Anna pisze:

    Wszędzie czytam podobne artykuły tylko brak mi porad co robić z dzieckiem w takiej sytuacji jak opanować jego złość i histerie?
    Mam dwie córki w wieku przedszkolnym że starsza są problemy często z wyjściem do przedszkola nie będę tam szła, nie lubię tego przedszkola, jesteś brzydka, sio mama, nie będę się ubierać. Jak już ubierzemy jest płacz histeria potem prosi żeby ja uspokoić więc przytulam opowiadam jak ja chodziłam do przedszkola ale już musimy wychodIc ona cały czas płacze nie chce się uspokoić młodsza też płacz trzeba wyjść bo zawsze jesteśmy spóźnione, nie chce zakładać butów nie umiem… Ale najgorzej jest wieczorem kiedy już jestem zmęczona po całym dniu praca dzieci dodam że od pół roku wychowuje sama niewiele pomocy że strony rodziny i kładzenie się spać i wieczorna toaleta toasakra już od kolacji zabawa jedzeniem rozlewnię, rozrzucanie jedzenia mówię po kilka razy nie słuchają mam wrażenie że starsza robi na złość wylewa wyrzuca jak się bardzo zezlosci wyrzuci misia do kosza a potem płacze żeby go wyjąć nie wiem co robić żeby bez krzyku słuchały bo dopiero jak się zagotuje we mnie i wtzasne to zaczynają jeść normalnie, sprzątać … Jak inaczej robić kiedy dziecko robi mi na złość albo wpada w histerię pluje drapie gryzie?

    • Justyna pisze:

      Witaj, rozumiem, że jest Ci ciężko, to zrozumiałe. Świetnie sobie radzisz, że sama dźwigasz tyle stresu. Nagrałam kilka filmików, na których trochę na ten temat opowiadam. Zajrzyj proszę- może się przydadzą te wskazówki, jeśli chodzi o poranne wstawanie i szykowanie do przedszkola. Ogólny kierunek jest taki, by wyciszać stres w rodzinie, wspólnie dbać o regulowanie emocji. Zadbaj o siebie najpierw a potem łatwiej będzie wspierać dzieci w wyciszaniu. Na razie dzieci same nie potrafią opanować stresu, emocji, impulsów i wszystko jest na Twojej głowie , ale z czasem nauczą się lepiej radzić sobie z tym wszystkim i będzie lżej. A na razie Ty musisz być dla nich wsparciem w wyciszaniu i odnajdowaniu równowagi. Mocno trzymam kciuki 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=2nF1G9ibNXc&t=2s oraz https://www.youtube.com/watch?v=-ct9VgkVsH8&t=4s JUSTYNA

  4. Iza M. pisze:

    Dziękuje za te wpisy! Mam nadzieję, że przestanę być POTWOREM. Czuję się okropnie z tym, że robiłam taką krzywde dzieciom. Nie chcę być taką mamą. Za każdym razem mam niesamowite wyrzuty sumienia, jest mi z tym źle. Pragnę się zmienić, w chwilach wybuchów nie chciałabym mieć rąk. Boje się, że mogłam im zrobić krzywde na całe życie…że będą powielać moje błędy, naśladować mnie, że emocjonalnie, psychicznie beda w złym stanie. Chce zeby swoje dzieciństwo wspominali szczęśliwie…
    ale martwię się, że jest za pozno. (Mój najstarszy syn ma prawie 13 lat) Z całego serca będę robić wszystko, aby POTWÓR opuścił mnie. Mam nadzieję, że już nigdy więcej, moje dzieci nie wylekna się mnie.

    • gds pisze:

      Najważniejsze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że to co robisz jest dla dzieci krzywdzące i że chcesz nauczyć się inaczej reagować. Myslę, że ważne, byś porozmawiała z dziećmi, potrafiła ich przeprosić i powiedziała, że to nie ich wina tylko Ty straciłaś nad sobą kontrolę. Przytul ich mocno i powiedz, że ich kochasz i że chcesz dla nich jak najlepiej… Polecam Ci nasze fiszki Agresja rodziców: https://godzinadlasiebie.pl/sklep/poradniki/fiszki-agresja-dziecka-i-agresja-rodzica-pakiet/ i filmik, na którym mówię, jak przywrócić zerwane więzi i ponownie zbudować zaufanie w relacji z dziećmi: https://youtu.be/Fx8GB5ZE3GM i taki filmik: https://vimeo.com/manage/videos/455078756 MOCNO TRZYMAM KCIUKI! GŁOWA DO GÓRY- WIERZĘ, ŻE DASZ RADĘ ZAPANOWAĆ NAD SWOIM ZACHOWANIEM I PRZECZEKAĆ AŻ ZŁOŚĆ MINIE. A POTEM NA SPOKOJNIE ZNAJDZIECIE ROZWIĄZANIE DO KAŻDEJ SYTUACJI. Justyna

  5. Beata pisze:

    Synek ma 3 lata (mamy jeszcze córę 5,5 latka). Obaj chodzą już do przedszkola. Mamy mega problem z synem i odnoszę wrażenie, że im starczy tym jest gorzej. Na początku były tylko ataki złości skierowane wobec nas. Z tym sobie radzimy. Jednakże od jakiegoś czasu pojawia się agresja wobec córki. Córka jest bardzo spokojna, potrafi się sama zabawić, uwielbia pracę ręczne i malowanie, jednakże jest także bardzo wrażliwa, jakikolwiek krzyk na nią to reaguje płaczem. Obecnie bardzo często zdarza się, że syn jej „dokucza”, albo ja uderzy, albo uszypnie. Wcześniej zabierał jej zawsze te zabawkę, która akórat ona wzięła. Jak synek był mniejszy to zawsze mu bardzo chętnie oddawała, ale teraz już nie chce. Bo odda jedna, weźmie drugą, a syn pierwszą zabawkę zaraz rzuca w kąt i chce druga. Obecnie coraz częściej dochodzi do sytuacji, że syn zabiera sam sobie zabawkę, albo najpierw bije córkę, a potem zabiera zabawkę. Wszystko kończy się tym, że córka płacze, syn się drze (tak drze się na cały blok, że ostatnio nawet usłyszałam od sąsiadki mieszkającej 3 piętra wyrzej, że zawsze wie kiedy wychodzimy i wracamy do domu), a ja mam ochotę wyskoczyc z balkonu, bo nie mam już siły. W końcu tulę córkę pierwsza by ta się uspokoiła, synka łapię w tym czasie za rączkę lub głaszcze i próbuje obu uspokoić. Ostatnio już mam tak dość, że syn ląduje w kącie, a ja w tym czasie uspokajam córkę, jak ta się uspokoi to idę do syna. A ten w tym czasie drze się jakby go obdzierali ze skóry.
    Jak raz przytuliłam ich obu, to córka zapytała mnie wprost, dlaczego to on płacze skoro mnie boli i dlaczego go pocieszam skoro zrobił coś złego. I szczerze mówiąc sama nie wiem dlaczego. Wyjaśnienie, że jest młodszy już nawet do mnie nie przemawia. Co mam zrobić. Staram się na niego nie krzyczeć, ale mąż już coraz częściej nie wytrzymuje, gdyż to nie są sytuacje które zdarzają się 1 w ciągu dnia, ale obecnie dochodzi do nich nawet co godzinę. Co chwilę musi coś zbroić, zmajstrować, uderzyć córkę – dziś np. zalał łazienkę podczas kąpieli kiedy wyszłam na 30 sekund po jego pidżamkę. Wie, że tak nie może robić i jest to bardzo nie fajne. Mąż dziś stwierdził, że kapie się ostatni raz skoro nie umie tego zrozumieć. Kąpać się będzie tylko córka. Nie jesteśmy w stanie wszędzie za nim chodzić. Jak mu pomóc? Co zrobić by przestał choćby bić córkę?? Błagam pomóż. Dużo już czytałam, wiem że krzyki tylko pogarszają sytuację, ale pod wieczór sama już zaczynam na niego krzyczeć, bo już nie mam siły.

    • gds pisze:

      Najważniejsze to zachować spokój i nie dołączać do „nerwów” dzieci. Musicie w pierwszej kolejności zadbać o swój stan psychofizyczny- by mieć siłę i zasoby by wspierać dzieci, w sytuacjach, kiedy sobie nie radzą ze swoimi emocjami. Jak reagować? Zajrzyj na bloga , gdzie opisuję strategię Gad/ssak/ człowiek lub kup nasze fiszki Agresja dziecka i Agresja rodziców. Tam podpowiadamy, jak, z szacunkiem i strategicznie, reagować by zatrzymać trudne zachowanie i rozwijać umiejętności dzieci. Ważne też by wyjść z oceniania dzieci jako „agresora i ofiary”. Unikajcie tego jak ognia! Nie jesteście sędziami, nie wolno „wymierzać sprawiedliwości” i oceniać kto jest ten zły a kto jest ten dobry. To tylko nasili ten problem, córka będzie się czuła ofiarą a syn agresorem i to będzie bardzo nie ok dla ich tożsamości i ról w dorosłości. Najlepiej powiedzieć: STOP, nie zgadzam się na bicie i krzywdzenie. W tym domu rozmawiamy i szukamy rozwiązań. Nie interesuje mnie kto zaczął , kto co zrobił. Jesteście kochani, mądrzy i dobrzy i na pewno uda się zaraz tak zorganizować zabawę by każdy był zadowolony. … I raczej wzmacniać w synu dobre cechy, podkreślać, że mu ufacie, że znajdzie dobre rozwiązanie. Zamiast ganić za złe zachowanie (i wrzucać go w role „tego złego”), wzmacniajcie w nim przekonanie, że jak chce to potrafi być miły, serdeczny, dobry i znajduje fajne pomysły. Czyli proponuję wyjść z tego schematu, w którym obecnie utknęliście i iśc w kierunku wzmacniania pozytywnych wzorców komunikacji w rodzinie. mam nadzieję, że trochę pomogłam 🙂 jakbyś miała jeszcze pytania, to zapraszam do moich poradników- tam znajdziesz mnóstwo podpowiedzi jak właśnie te stare schematy zmienić na bardziej wspierające rozwiązania 🙂 Mocno trzymam kciuki za Waszą całą Rodzinkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Godzina dla siebie Godzina dla siebie

Więcej do przeczytania