Godzina dla siebie

Wrzeszczę na dzieci i potem mam wyrzuty sumienia.

 

Godzina dla siebie
wrzeszcze na dzieci

To już 4 filmik z cyklu Pół Godziny dla Rodziny. Dzisiaj skupimy się na bardzo istotnym temacie, a mianowicie: krzyczę na dzieci i potem mam wyrzuty sumienia. Przede wszystkim ogromne brawa należą się osobie, które miała odwagę się do tego przyznać. To bardzo często problem, który powtarza się u większości rodziców. Brak cierpliwości, samokontroli, nerwy, stres i frustracja – to wszystko powoduje, że później wyładowujemy się na swoich dzieciach. Żaden rodzic nie chce tego robić, ale w chwilach stresu bardzo ciężko o panowanie nad “nerwami”. 

Jak zapanować nad swoimi nerwami

Wiemy, że przekroczyliśmy jakąś cienką granicę, że krzykiem skrzywdziliśmy własne dziecko. Ważne, by w nieskończoność nie robić sobie wyrzutów sumienia. Nie wmawiajmy sobie, że jesteśmy potwornymi rodzicami. Takie myślenie jest toksyczne, niszczy nas od środka. Musimy sobie wybaczyć i iść dalej, by sytuację poprawić. Powinniśmy czasem, postawić siebie na pierwszym miejscu i regularnie dbać o swoją kondycję psychiczną. Jeżeli nie skupimy się na sobie i swoich potrzebach, nie będziemy w stanie kontrolować swoich zachowań. Dzieci codziennie będą dostarczać nam stresu, nie oszukujmy się. To normalne, że dzieci są bardzo emocjonalne, egocentryczne i wymagają od nas pełnego zaangażowania i mnóstwa uwagi. Naszą rolą jest wspieranie ich w rozwoju i pomaganie im w pokonywaniu trudności i problemów. Nauczenie tego, co dobre, a co złe. Musimy nauczyć je radzić sobie z emocjami w sposób konstruktywny. Dlatego też sami musimy być w dobrej kondycji psychicznej.

Dbanie o swoje potrzeby

Mój blog, Godzina dla Siebie właśnie na tym się skupia – na nas, rodzicach. Musimy najpierw pomyśleć o sobie. Dlaczego krzyczymy na nasze dzieci, jesteśmy źli i zestresowani?  Nie mamy czasu dla siebie – na sen, na sport, na zdrowe odżywianie, na zaspokajanie potrzeb biologicznych. A czasami wystarczy odrobina snu więcej i od razu mamy lepszy humor i większą samokontrolę. Kolejna ważna sprawa, to relacje z innymi dorosłymi osobami. Zastanów się, czy dobrze dogadujesz się ze swoim partnerem/mężem/rodzicami? Czy masz w nich oparcie, czy macie podobne poglądy dotyczące wychowywania dziecka? Brak porozumienia z najbliższymi to źródło konfliktów i stresu. Dlatego też najpierw musimy zadbać o siebie i swoją rodzinę.

Wszystko nie zmieni się oczywiście z dnia na dzień. Ale najważniejsze jest to, żebyśmy nie zapominali o trosce i dbaniu o siebie, o swoją kondycję psychofizyczną. I byśmy potrafili sięgać po wsparcie innych. Pamiętajmy, że nie możemy zamiatać swoich problemów pod  dywan i ignorować swojego zmęczenia i stresów. W przeciwnym wypadku będzie nam się zdarzało rozładowywać frustracje i gromadzone napięcie na dzieciach, które przecież same są w stresie i potrzebują naszego wsparcia, gestów czułości, miłych słów.

Tylko wyregulowany rodzic będzie w stanie pomagać dzieciom w regulacji emocji. Dlatego zamiast wyładowywać stresy na dzieciach, zadbajmy o to, by te stresy się w nas nie gromadziły i byśmy potrafili się naszymi potrzebami i emocjami zająć wcześniej. I ważne by dbać o to regularnie a nie od czasu do czasu- bo to niestety nie zda egzaminu.

Komentarze (2)

2 odpowiedzi na “Wrzeszczę na dzieci i potem mam wyrzuty sumienia.”

  1. Sylwia pisze:

    Witam Panią. Musze przyznać, ze oglądałam i płakałam, bo tyle ma Pani słuszności w tym co mówi. Ja pomimo, ze nie pracuję (a moze to właśnie jest problem) jestem wypalona jako rodzic. Nic mnie nie cieszy, pomimo, ze mam fajne dzieci. Ostatnio byłam chora i cały weekend przeleżałam w łóżku i to moj mąż musial zajac się dziećmi (5 i 17),wiec w sumie dzieckiem i wieczoram padał na twarz. Totalnie wyczerpany fizycznie i psychicznie. Nie pracuję od 5 lat, ponieważ moja mlodsza córka czesto choruje (katar, przeziebienie itp), a mieszkamy z dala od bliskich i nikt nir jest w stanie nam pomoc w opiece. Córka bardzo wrażliwa, przywiązana, nieufna do innych. Czuje sie okropnie. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, a czuje, że balansuję już na granicy jakiejś nerwicy lub depresji. Sama postawilam sobie poprzeczkę tak wysoko. Obiad na czas, zdrowy i smaczny. Posprzątane. Sprawy urzedowe i z lekarzami, szkoła i wszelkie spotkania. Wszystko. Bo przecież nie pracuje. Dodatkowo 2 razy w tyg jezyk angielski online, 1 w tyg Kravmaga wspólnie z starsza córka (akurat zbawiennie działa na moj uklad nerwowy), 3 razy zwykły trening. Mamy ogromny dom i same obowiazki domowe to naprawdę masa czasu. Jestem perfekcjonistka. Zamknęłam die w bance swoich własnych oczekiwań wobec siebie. I pozwolilam innym oczekiwać tego samego. Niestety działa to destrukcyjnie na mnie…

    • gds pisze:

      Dziękuję, że się tym podzieliłaś. Jak najbardziej rozumiem o czym piszesz. Jeśli sama nie zadbasz teraz o siebie, czas na regenerację, zdrowie, obawiam się , że nikt tego za Ciebie nie zrobi. Bliscy nie wiedzą najprawdopodobniej jak się naprawdę czujesz i jak wielką cenę płacisz za swoje zaangażowanie i wysoko postawioną poprzeczkę. Ja bym Ci doradzała przyjrzenie się temu wszystkiemu na psychoterapii. Szukaj wsparcia. Postaw siebie na 1szym miejscu. Jeśli chciałabyś jakiś kontakt do zaufanego specjalisty, napisz proszę do mnie maila, to z miłą chęcią przekażę Ci namiary. Może to właśnie przyszedł ten czas, by cos wreszcie zmienić… by zrobić , dla odmiany, coś ważnego i dobrego tylko dla siebie. Mocno trzymam kciuki 🙂 Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Godzina dla siebie Godzina dla siebie